Maski algowe, czyli efekt wow!

maska algowa jak zrobić maska ze spiruliny

Algi to bogate źródło mikroelementów, minerałów i witamin, dlatego myślę, że warto je docenić karmiąc naszą skórę także od zewnątrz.

Do używania masek algowych przekonałam się około rok temu i od tego czasu jest to jeden z ważnych elementów mojej pielęgnacji. Używam alg głównie w formie zmywalnych masek, co przyznaję, jest trochę czasochłonne i brudzące. Alternatywą jest stosowanie kremów, które mają algi wysoko w składzie np. marek: Biotherm, Sensum Mare lub masek w płachcie z algami, choć tu znam tylko jedną, która ma algi wysoko w składzie (Orientana ALGI FILIPIŃSKIE I ALOES).

Przewagą masek jest natychmiastowy efekt, jaki widać po każdym użyciu. Nakładamy je na twarz oraz na okolice oczu, szyję i dekolt. Efekt: skóra oczyszczona, jaśniejsza, ale jednocześnie jędrna, wygładzona (zwężone pory), ale nie ściągnięta. Z czasem zauważyłam u siebie również brak wyprysków, nawet gdy używam produktów, które mnie wcześniej zapychały.

Obecnie stosuję na przemian maseczkę morską z Biochemii Urody oraz 
maskę Rejuvenation Organiqe z algami i żurawiną . Linki do stron: http://www.biochemiaurody.com/, https://www.organique.pl/

Maska z B.U kosztuje ok. 13 zł i starcza na ok. 7-8 zastosować. Jej głównym składnikiem jest spirulina, więc maska ma niezbyt przyjemny zapach i zielonkawy kolor.

Przygotowanie maseczki jest banalnie proste. Mieszamy 1 łyżkę proszku z hydrolatem np.: różanym, w takiej ilości aby powstała gęsta papka. Można też dodać odrobinę kwasu hialuronowego lub olejku. Następnie nakładamy pędzelkiem do masek na całą twarz, szyję i dekolt na 15 minut. Maska nie powinna zasychać, więc lepsza jest grubsza warstwa. Można też spryskać twarz hydrolatem, kiedy czujemy, że za szybko schnie. Maseczkę radzę nakładać wieczorem i zmywać pod prysznicem, mimimalizując ryzyko pobrudzenia zielenią całej łazienki ;-).

Maska algowa z żurawiną Organiqe kosztuje ok. 22 zł i starcza na 4 – 5 użyć. Ma przyjemny dla oka różowy kolor. Jest to maska typu peel off. Mieszamy ją z hydrolatem do gęstej masy (do niej nie polecam dodawania oleju, próbowałam i maska nie stężała na twarzy). Nakładamy bardzo grubą warstwę, tak aby po zaschnięciu ściągnąć ją kilkoma większymi płatami. To bardzo ważne, bo w przypadku cienkiej warstwy bardzo trudno będzie ją usunąć, a ilość małych różowych paprochów w łazience skutecznie zaburzy relaksacyjny aspekt maseczkowania ;-).

Porównanie: Obie maseczki dają według mnie tak sam o dobry efekt – wygładzonej, ujędrnionej skóry.  Maseczkę z B. U lubię ze względu na to, że łatwo się ją zmywa, niezależnie od grubości warstwy. Jest też naprawdę tania. Plusem maski z Organique jest ładniejszy, subtelny zapach (i kolor!), wymaga ona jednak większej wprawy w nakładaniu i ściąganiu z twarzy.

You may also like

5 komentarzy

  1. Fajny blog! W ramach detoksu dla skóry spróbowałam ostatnio glinek, ale za bardzo wysuszają. Może algi to faktycznie lepsza opcja…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *