Pielęgnacja włosów osłabionych i wypadających

Któż z nas nie chciałby mieć pięknej, bujnej lśniącej czupryny, która bez większych stylizacji, prostownic, lokówek wygląda świetnie codziennie, od świtu do nocy :)? No cóż, w przypadku naturalnych włosów to dość nierealne wyobrażenia. Więc po pierwsze, zaczynając świadomie podchodzić do pielęgnacji włosów, zweryfikujmy swoje oczekiwania, aby nie budować kompleksów i zniechęcenia. Po drugie, przyjrzyjmy się jak wiele czynników składa się na wygląd włosów: geny, stan naszego zdrowia, niedobory witamin i pierwiastków chemicznych, niewłaściwa pielęgnacja, częste narażanie włosów na wysokie temperatury, ingerencje w ich strukturę podczas zabiegów typu farbowanie i rozjaśnianie, niewłaściwe strzyżenie…

Mam sporo zaniedbań na sumieniu w powyższych kwestiach, więc postanowiłam w końcu przegryźć się z tematem dbania o włosy. Zaczęłam od:
– Sprawdzenia poziomu witamin i składników mineralnych i na tej podstawie dobrania odpowiedniej suplementacji i w miarę możliwości korekty tego co jem. Okazało się, że mam spore niedobory cynku i żelaza, co negatywnie wpływa na kondycje włosów.
– Zrezygnowałam całkowicie z prostownicy i lokówek. Za to częściej myję włosy oraz wiążę je w koka, co pozwala uzyskać naturalne fale.
– Zrezygnowałam z farbowania chemicznego i przeżyłam pierwsze w życiu hennowanie. Wrażenia: w porównaniu z pójściem do fryzjera, dużo z tym roboty i bałaganu. Niestety nie udało mi się uzyskać pożądanego odcienia i byłam zadowolona dopiero, gdy henna trochę się zmyła. Na plus: zgodnie z obietnicami zauważyłam efekt pogrubienia i odżywienia włosów.
– Przestałam chodzić do przypadkowych fryzjerów, z którymi nie było chemii. Zrezygnowałam z cieniowania i obecnie preferuję obcinanie maszynką „na prosto”. Taki sposób strzyżenia jest dobry dla niektórych rodzajów włosów – warto sprawdzić!

I na koniec kwestia doboru kosmetyków. Bardzo chciałam uniknąć nadmiaru w tym temacie plus na co dzień nie mam czasu na olejowanie i siedzenie w turbanie z maską. Zostałam przy myciu włosów szamponem w kostce (testuję różne marki) i kilkuminutowej odżywce. Spróbowałam peelingu do włosów Mawawo – ma świetny skład, ale szczerze mówiąc, nie mam przekonania co do tego, że jest to produkt mi potrzebny. Włosy są po nim lekko odbite od nasady, ale ten efekt utrzymuje się tylko kilka godzin. Dzięki niemu jednak wyrobiłam sobie nawyk masażu skóry głowy podczas mycia, co jest dla mnie największą korzyścią.

Długo szukałam profesjonalnego specyfiku, który zmniejsza wypadanie i wpływa na wzrost nowych, zdrowych włosów. Jestem zadowolona z serum The Ordinary Multi Peptide for Hair Density, które już zużyłam. Jest to produkt raczej z półki chemika, niż zielarza, ale zdecydowanie działa! Nie wiem, czy przyczynił się do zmniejszenia wypadania, bo na to mogły mieć wpływ inne, wyżej opisane czynniki, ale w miejscach gdzie go stosowałam mam wyraźnie dużo „baby hair”. Jest łatwy i nieuciążliwy w stosowaniu, ma poręczne nieduże opakowanie i pipetę. Dzięki temu łatwo jest odmierzyć kilka kropli. Używałam go różnie, czasem od razu po myciu włosów, a czasem także pomiędzy myciami. Użyty w niewielkiej ilości nie przetłuszcza włosów, ani w żaden sposób nie wpływa na fryzurę. Efekty są, więc jest wart swojej ceny i pewnie będę do niego wracać.

Po jego skończeniu zaczęłam testować Tricho-lotion od naszej rodzimej marki Bandi. Ma bardzo bogaty skład, mnóstwo ekstraktów, w tym z pokrzywy, a także składniki pobudzające ukrwienie skóry takie jak kwas mrówkowy. I tu przeżyłam spore zaskoczenie tego, w jaki sposób ten produkt działa. Trzeba się przygotować na pieczenie skóry głowy oraz zaczerwienie skóry przy linii czoła, oczu. No cóż, przynajmniej widać, że intensywnie działa! Produkt ten został mi polecony przez koleżankę, która jest jego działaniem zachwycona. Baby hair przybywa, więc mimo tych drobnych uciążliwości stosuję go nadal. Na plus jest też cena i duża pojemność.

Podsumowując, do pielęgnacji włosów podchodzę holistycznie, biorąc pod uwagę różne czynniki, które na nie wpływają. Wprowadzam zmiany w diecie, nawykach, wyborze fryzjera, stylizacji i pielęgnacji. Nie ulegam wszystkim modom, trendom i poradom „Włosomaniaczek”, bo wiele z nich nie pasuje ani do mojego trybu życia, ani typu włosów, czy przyczyn problemów z nimi. Wprowadzam i testuję nowe produkty do włosów, ale unikam ich nadmiaru i daje czas na sprawdzenie efektów.

 

Wspomniane produkty:

https://www.ceneo.pl/theordinary_hair

https://www.ceneo.pl/bandi_tricholotion

https://www.ceneo.pl/mawawo

 

 

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *